Kolekcjonowanie sztuki w galeriach i muzeach ze względu na jej wartość artystyczną, naukową, historyczną odbywa się według przyjętego klucza. Tym kluczem do kolekcji Zachęty jest od początku jej istnienia, czyli od 1860 roku współczesność. Przedmiotami kolekcji były i są dzieła odnoszące się do obecnego czasu. W sposób naturalny, w przyjętym powszechnie liniowym pojmowaniu dat, to co w danej chwili jest współczesne, za minutę staje się przeszłością. Linia czasu jednego ludzkiego życia może być za krótka by odnotować jaskrawą różnicę między tym co przeszłe a teraźniejsze. Jednak już przestrzeń czasu życia Zachęty pozwala bez większej kalkulacji umieścić, na przykład Bitwę pod Grunwaldem (w kolekcji Zachęty od 1902 roku) we współczesności, która z punktu widzenia roku 2022 jest historią. Jak bardzo odległą może zilustrować to wspomnienie o studencie, który zapytany na egzaminie wstępnym do Akademii Sztuk Pięknych o datę powstania obrazu, z dokładnością do 20 lat, po chwili zastanowienia zaproponował rok 1430! Co ciekawe z jednej strony dał wyraz uznania ogromu pracy nad obrazem wyznaczając Matejce aż dwadzieścia lat po bitwie na namalowanie dzieła, z drugiej przetransponował współcześnie powszechny wizerunek artysty – publicysty na krakowskiego mistrza…

Sala nr. 1 w Zachęcie, z okazałym świetlikiem na powierzchni całego sufitu, w której obraz był prezentowany, jest nazywana Salą Matejkowską. Ten i inne obrazy, powstałe w XIX wieku z kolekcji Zachęty autorstwa między innymi Chełmońskiego, Grottgera, (te trzy nazwiska: Matejko, Chełmoński, Grottger, zostały wyryte na fasadzie budynku) trafiły w czasie wojny do Muzeum Narodowego w Warszawie i tam do dzisiaj można je zobaczyć, tworzą podstawę galerii malarstwa polskiego: najpiękniejsze obrazy Jacka Malczewskiego, Józefa Mehoffera, Stanisława Wyspiańskiego, rzeźby Xawerego Dunikowskiego i wiele innych dzieł.

 Centralne Biuro Wystaw Artystycznych, bo tak nazywała się Zachęta od 1949 roku, kolekcjonowało sztukę w zgodzie z polityką kulturalną państwa. Zbiory miały bardzo różnorodny charakter, ponieważ zakupy pochodziły z wystaw, konkursów, były dokonywane jako wsparcie dla artystów. Biuro pełniło rolę matki będąc organizatorem wystaw w Polsce, w szkołach, zakładach pracy, mając na celu wskrzeszenie życia artystycznego kraju. Mimo ograniczeń CBWA organizowało imprezy artystyczne o międzynarodowej randze, jak na przykład Międzynarodowe Biennale Plakatu w Warszawie. Dodatkowo w 1956 roku powstał Projekt Kordegarda miejsce wystawiennicze Zachęty w dawnej strażnicy pałacu Potockich na Krakowskim Przedmieściu.

Właściwie w latach 70-tych Zachęta zaczęła kolekcjonować, w taki sposób jak robi to dzisiaj; z myślą o działalności edukacyjnej i wystawienniczej. Od początku lat 90 – tych Zachęta jest samodzielną galerią sztuki współczesnej. Dokładnie od 1989 roku nazywa się Państwową Galerią Sztuki. Dokonano wówczas porządków i selekcji, wyodrębniając najciekawsze zjawiska artystyczne po 45 roku. Część prac, które zostały wykluczone z kolekcji sprzedano na aukcjach, co pozwoliło na dokonanie nowych zakupów. Obecnie nabytki Zachęty są związane z samą Zachętą, to prace wystawiane w Galerii lub współprodukowane przez Zachętę. W 2003 roku Zachęta została przekształcona w Zachętę Narodową Galerię Sztuki.

W tej chwili na kolekcję składa się ponad trzy i pół tysiąca obiektów. Kolekcja to też biblioteka, dokumentacja, archiwum, wydawane co roku katalogi (około 30 pozycji rocznie).

Co roku jedną pracę do kolekcji kupuje Stowarzyszenie Zachęty Sztuk Pięknych, które działa przy Narodowej Galerii Sztuki Zachęta. Stowarzyszenie zajmuje się edukacją artystyczną i integrowaniem środowiska osób, którym bliska jest sztuka współczesna, które kontynuują pracę założycieli Stowarzyszenia z połowy XIX wieku. Trzeba podkreślić, że Zachęta to przykład pierwszej inicjatywy obywatelskiej o takiej skali.

Łączy się z Zachętą wspaniała tradycja wiary w niemożliwe – w sztukę, w to, że twórcze działania człowieka mają niepodważalną wartość, że sztuka jest cenniejsza niż złoto. Sam gmach Zachęty powstał z datków Polaków nie posiadających własnego państwa, którzy identyfikowali patriotyzm z polską kulturą. Budynek ma formę pałacu wybudowanego w stylu historycznym specjalnie dla sztuki i artystów. Projekt wyłoniono na drodze konkursu, który wygrał Stefan Szyller[1]. Budynek wybudowany w latach 1898-1903, zdobył przychylność krytyków i przyczynił się do ugruntowania wysokiej pozycji zawodowej architekta. Gmach został otwarty dla publiczności 15 grudnia 1900 roku. Niedługo udostępniono publiczności wystawę stałą prezentując między innymi Bitwę Pod Grunwaldem Matejki. Do II Wojny Światowej obiekt stanowił własność i siedzibę Stowarzyszenia – wielkiego mecenasa polskich artystów. W czasie wojny Towarzystwo zostało rozwiązane a budynek przeznaczony na Dom Kultury Niemieckiej, stając się świadkiem hitlerowskich imprez propagandowych[2].

Poza ogromnymi zasługami dla polskiej kultury Zachęta ma szczęście stanowić tło, przyczynę i pole dla zdarzeń progowych, prowokacji, skandali. Wielkie poruszenie wywołał obraz Władysława Podkowińskiego Szał uniesień, wystawiony w Zachęcie w 1894 roku. Obraz przedstawiał rumaka w pędzie i nagą kobietę w ekstazie. Pracy zarzucano braki warsztatowe. Artysta pociął swoje dzieło, podobno w afekcie do sportretowanej kobiety, której rude włosy wskazywały na podobieństwo do Ewy Kotarbińskiej, w której malarz był nieszczęśliwie zakochany.    Po odzyskaniu niepodległości 16 grudnia 1922 roku, w czasie wernisażu Salonu Jesiennego,  w Zachęcie dokonała się tragedia, malarz Eligiusz Niewiadomski, zastrzelił pierwszego prezydenta Polski Gabriela Narutowicza.

W przeszłości nie tak odległej wyjątkowym wydaje się być dla Zachęty rok 2000. 17 listopada aktor Daniel Olbrychski zniszczył szablą, stanowiącą rekwizyt w filmie Potop, kilka fotosów filmowych przedstawiających słynnych aktorów (w tym też własny wizerunek)

w kostiumach żołnierzy i gestapowców. Incydent miał miejsce podczas wystawy Naziści, autorstwa Piotra Uklańskiego. To wydarzenie opisuje realny po 89 roku problem, kiedy to sztuka staje się bardzo wymagająca w odbiorze, często operując językiem zupełnie pozaestetycznym. Wtedy samo pojęcie sztuki bardzo się poszerzyło, a proces rozumienia tej sytuacji przebiegał często burzliwie. Wyrazem czego było także kolejne zdarzenie z dnia 21 grudnia 2000 roku, kiedy w Galerii wystawiono instalację artystyczną Nona Ora (Dziewiąta godzina) autorstwa włoskiego rzeźbiarza Maurizia Cattelana. Rzeźba przedstawiała figurę Jana Pawła II upadającego pod ciężarem meteorytu. Dzieło to “sprowokowało” posłów ZChN-u Witolda T. i Halinę K., którzy wtargnęli do Galerii i demonstarcyjnie uszkodzili rzeźbę.

W kolekcji Zachęty znajdują się prace, które same w sobie, bądź poprzez osobę artysty budzą wielkie emocje. Skandal wywołało obieranie ziemniaków przez Julitę Wójcik (12 lutego 2001 roku). Emocjonalnie były przyjmowane takie prace jak Piramida zwierząt Kozyry (1993) ( jedna z pierwszych prac sztuki krytycznej w kolekcji Zachęty po 89 roku).

W skład kolekcji Zachęty wchodzą prace klasyków sztuki polskiej XX wieku: Henryka Stażewskiego, Tadeusza Kantora, Edwarda Krasińskiego, Zbigniewa Libery, czy Wilhelma Sasnala, także artystów młodszej generacji: wspomnianej Julity Wójcik, Wojciecha Bąkowskiego.

W kolekcji znajdują się też niektóre prace produkowane przez Zachętę dla Pawilonu Polskiego w Wenecji. Zbiory mogą się powiększać dzięki środkom finansowym pozyskiwanym w ramach programów ministerialnych, Fundacji Sztuki Polskiej ING i darom artystów.

Zachęta nie posiada stałej wystawy własnej kolekcji. Kolekcja jest systematycznie i w różnych kontekstach wystawiana. Pierwsza wystawa odbyła się w 1990 roku: Ze zbiorów Zachęty: Henryk Stażewski, Marian Bogusz, Stefan Gierowski, Ryszard Winiarski. Kolejne miały miejsce w latach 1994, 2006, czy w 2008 projekt zatytułowany: To nie jest wystawa o opiece nad kolekcją. Następne pokazy miały charakter autorskich kuratorskich realizacji takich jak Siusiu w torcik, Karola Radziszewskiego, prezentująca czarno białe reprodukcje mniej znanych prac z kolekcji, połączonych w przenośni i dosłownie niebieskim (różowym) scotchem stosowanym przez Edwarda Krasińskiego. (Sam tytuł wystawy stanowi wers wierszyka autorstwa

  1. Krasińskiego: Coś mnie korci, żeby zrobić siusiu w torcik.)

W 2004 roku wydarzyło się coś zupełnie niezwykłego, co ogromnie rozszerzyło kolekcję Zachęty i dawało szansę na dalszy jej rozwój. Wszedł w życie idealistyczny program zainicjowany przez ówczesnego Ministra Kultury Waldemara Dąbrowskiego, zatytułowany Znaki Czasu. Pomysł miał wypełnić lukę w zaniedbanej sferze sztuki współczesnej, koncentrując się na kolekcjonowaniu sztuki będącej znakiem swego czasu, ale przede wszystkim na edukowaniu, oswajaniu trudnej w odbiorze sztuki i odczarowaniu sytuacji, w której zainteresowanie polityków sztuką nowoczesną jest żadne, ich świadomość wpływu kultury współczesnej na wzrost potencjału regionów zupełnie nie istnieje, a zainteresowanie aktualnie powstającą twórczością artystyczną deklarują wcale nie intelektualne elity tylko wręcz pojedyncze  osoby.

Idea projektu wydaje się być aktualna dzisiaj tak samo jak w roku 2004. Kanał Zachęty na YouTube obserwuje zaledwie kilkaset osób, a świetnie zrealizowane filmy edukacyjne, czy wywiady ze znakomitymi znawczyniami sztuki, dyrektorkami Zachęty: Andą Rottenberg, Hanną Wróblewską zostały wyświetlone około 200 razy! Niestety prawda jest taka, że w trzydziestoośmiomilionowym państwie polskim, tylko garstka osób równa populacji małej wioski jest żywo zainteresowanych sztuką współczesną. Globalny, kosmiczny wstyd. I to nie znaczy, że wszyscy kulturalni ludzie mają obowiązkowo korzystać z internetu ale jednak można domniemywać, że duża część korzysta, kiedy porównamy ten zatrważająco niski poziom oglądalności kanału Zachęty z popularnością kanałów większości youtuberów, czy choćby znakomitymi skądindąt programami sportowymi. W tym miejscu należy dodać, że kolekcja Zachęty jest w całości dostępna w internecie i to na licencjach pozwalających na dowolne kopiowanie i rozprzestrzenianie utworów. Ciekawe jakie to ma znaczenie? Czy ktoś z tego korzysta?

Podstawowymi celami Programu Znaki czasu, było między innymi: stworzenie sieci regionalnych kolekcji Zachęty, które składałyby się na reprezentatywną narodową kolekcję sztuki współczesnej; przywrócenie tradycji mecenatu artystycznego; czy uczynienie ze sztuki istotnego elementu rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Realizacja tych założeń opierać się miała na ścisłej współpracy z samorządami lokalnymi, instytucjami obywatelskimi: stowarzyszeniami i fundacjami, których program wiąże się ze sztuką współczesną, i które w swej działalności nawiązują do tradycji Towarzystw Zachęty Sztuk Pięknych prowadzonych przez Polaków od połowy XIX wieku. Poza priorytetem utworzenia systemu informacji o kulturze aktualnie powstającej oraz powiększeniem publicznych zasobów dzieł sztuki współczesnej, istotnym założeniem było też utworzenie muzeów współczesności, fizycznie istniejących centrów nowej kultury; innowacyjnych metod jej upowszechniania i finansowania. W ramach systemu przyjęto, że 50 % środków przeznaczonych na zakupy dzieł sztuki dla powstających regionalnych kolekcji, w każdym województwie jednej (w sumie 16) ma pochodzić z budżetu Ministerstwa Kultury, a pozostałe 50% od lokalnych władz i sponsorów[3].

Hasło Znaki czasu stało się kluczem regionalnych kolekcji w całym kraju. Od 2004 roku powoływano sukcesywnie nowe regionalne Stowarzyszenia Zachęt, które zaczynały tworzenie kolekcji.  W zasadzie, w większości stowarzyszenia te powoływały kobiety, kuratorki, związane z istniejącymi już instytucjami kultury: galeriami sztuki, muzeami. Czy to feministyczne zjawisko? Być może, a jakie ma być?  Nagle kobiety zaczęły być ważne w sztuce, w literaturze, w muzyce i okazało się, że mają głos. Poza tym są pracowite, wykształcone i potrafią kochać swoją pracę, nawet gdy ma wymiar czysto społeczny, tak jak bycie prezeską stowarzyszenia kulturalnego, zajmującego się kolekcjonowaniem sztuki współczesnej, która interesuje mieszkańców jednej polskiej wsi… Tylko w Toruniu powstał budynek służący do kolekcjonowania nowej sztuki pod tytularną nazwą Znaki Czasu. Dyrektorem i twórcą toruńskiego centrum sztuki był Marek Żydowicz, który nadzorował wprowadzanie ministerialnego pomysłu w życie. W pierwszych latach działania programu, za kadencji Ministra Waldemara Dąbrowskiego Stowarzyszenia działały prężnie, kolekcje żyły, dokonano wielu zakupów (kilkuset w każdym regionie), samorządy wspierały finansowanie. Z biegiem czasu sytuacja zmieniała się na niekorzyść. W 2017 roku większość kolekcji była już zupełnie martwa, w skutek czego zostały powcielane do instytucji, na bazie których powstały. Niektóre trwają w zamrożeniu, tak jak Warmińsko-Mazurska Zachęta, której prezeską jest Grażyna Prusińska. Podlaska kolekcja Moniki Szewczyk jest częścią Kolekcji II białostockiej Galerii Sztuki Współczesnej Arsenał. Samorządy często nie są skore do zapewnienia pieniędzy nawet na wkład własny, konieczny przy składaniu wniosków o dofinansowanie z Ministerstwa. Prywatni sponsorzy nie objawili dotąd swojej obecności. Do dziś dobrze prosperującym Stowarzyszeniem jest na przykład szczecińska Zachęta, pod kierownictwem Agaty Zbylut. Lokalne władze są tutaj otwarte na współpracę dzięki czemu kolekcja w dalszym ciągu ma szansę się rozwijać.

W związku z końcem kadencji dyrektorki Hanny Wróblewskiej, a początkiem Nowego Roku 2022, Minister Kultury Piotr Gliński wskazał Janusza Janowskiego na nowego dyrektora Zachęty. Kandydat to Prezes Zarządu Głównego Związku Polskich Artystów Plastyków, muzyk jazzowy, malarz, historyk sztuki.. Nominację komentuje Anda Rotenberg Zachęcie grozi przejście do programu z czasów PRLu, tyle że bez awangardy(…). Sztuka sobie poradzi, tylko szkoda Zachęty[4], mówi.

Na szczęście, skala problemu jest niewielka. Ucierpią mieszkańcy tylko jednej małej wioski na rubieżach kraju.

 

Spis ilustracji:

Edward Krasiński, Instalacja, 1997,

Julita Wójcik, Obieranie ziemniaków, wideo, 2001

Tadeusz Kantor, Parasol i kobieta, malarstwo, 1967

Wilhelm Sasnal, malarstwo 2006

Zbigniew Libera, Lego. Obóz koncentracyjny, grafika, 1999

Monika Sosnowska, T, rzeźba, 2017-2020

Ryszard Winiarski, Losowanie dwiema kostkami, malarstwo, 1977

Karol Radziszewski, Scotch Pink (Siusiu w torcik), fotografia, 2009-2015

Henryk Stażewski, 55-A, malarstwo, 1975

Goshka Macuga, Julita Wójcik. Antykolaż, serigrafia na fotografii, 2011

 

Wszystkie ilustracje pochodzą internetowej dokumentacji kolekcji Zachęty, na stronie www.zacheta.art.pl

[1] www.zabytek.pl

[2] www.zacheta.art.pl

[3] M. Bakalarz, M. Winter, “Znaki Czasu” – Narodowy Program Kultury [w:] Część II: Życie kulturalne, NCK.pl

[4] Vogue.pl